Po niespodziewanej porażce w Skierniewicach Arka zamierzała błyskawicznie się zrehabilitować i przed własną publicznością odprawić niewygodnego rywala, jakim bez wątpienia jest Puszcza Niepołomice. Zwycięstwo w rywalizacji 4. kolejki dałoby żółto-niebieskim pozycję wicelidera I ligi, więc warto było dołożyć wszelkich starań, by ograć ekipę z Małopolski. Marek Jarolim postanowił wprowadzić jedną zmianę do wyjściowej jedenastki - miejsce Szymona Lewkota zajął w pierwszym składzie Maciej Ambrosiewicz. Tomasz Tułacz postawił od początku na swoich najlepszych żołnierzy.
Arkowcy rozpoczęli mecz od mocnego uderzenia. Już w 6. minucie Gruszkowski wyrzucał piłkę z autu, Waluś przyjął futbolówkę i błyskawicznie odegrał z powrotem do prawego obrońcy, ten dośrodkował na 7. metr, po drodze piłkę trącił głową jeszcze Trubeha, ale ostatecznie trafiła ona do Gutkovskisa, który wyciągnął się jak długi i precyzyjnym uderzeniem głową skierował futbolówkę w prawy narożnik bramki Andrzejczaka, wyprowadzając Arkę na prowadzenie. Podopieczni Jarolima nie zamierzali zwalniać tempa. W 17. minucie Ambrosiewicz zacentrował z rzutu rożnego, a Szota przeskoczył wszystkich w polu karnym i kapitalną główką podwyższył wynik, w czym nie przeszkodził mu Przybyłko, z mizernym skutkiem próbujący wybijać z linii bramkowej. Na zamknięcie pierwszego pół godziny gry żółto-niebiescy wyprowadzili kolejny cios. Milewski zanotował świetny odbiór 30 m od bramki Puszczy, zagrał do Walusia, ten oddał mu piłkę z powrotem, następnie Milewski wybrał podanie do Gojnego, lewy obrońca przytomnie znalazł w polu karnym Walusia, a środkowy pomocnik bez zbędnej zwłoki oddał strzał w kierunku bramki Andrzejczaka, który po rykoszecie od Kasolika znalazł drogę do sieci i na tablicy wyników było już 3:0. Były zawodnik Warty w pierwszej połowie brylował na placu gry. W 38. minucie zaliczył doskonały przechwyt w kole środkowym, błyskawicznie uruchomił Kuna, ten popędził w kierunku bramki gości i prostopadłym podaniem chciał wystawić piłkę na tacy Gutkovskisowi, jednak Łotysz tym razem nie przyjął futbolówki dokładnie. Przed przerwą Puszcza nie zagroziła bramce Arndta - jedynym jej sensownym wypadem ofensywnym była centra Cholewiaka z rzutu wolnego finalizowana uderzeniem głową Iwao, które wylądowało wprost w rękawicach golkipera Arki.
Drugą połowę otworzył bardzo dobry strzał Milewskiego z 25 m, które Andrzejczak z trudem odbił nad poprzeczką. W 51. minucie Trubeha z braku laku uderzył z dystansu zewnętrzną częścią stopy, ale piłka powędrowała kilka metrów obok słupka. Lepszą sytuację miał siedem minut później Cholewiak, natomiast nagła obecność futbolówki przy jego nodze po wrzucie z autu ewidentnie zaskoczyła doświadczonego zawodnika, przez co nie udało mu się przyjąć niespodziewanego gościa. Chwilę później Kocar próbował szczęścia z 16. metra, jednak piłka po rykoszecie przeszła obok lewego słupka bramki Arndta. W 73. minucie golkiper żółto-niebieskich złapał lekki strzał głową Korczakowskiego, a w odpowiedzi Dzięgielewski próbował płaskiego uderzenia z 20 m, ale nastawił celownik w sam środek bramki i Andrzejczak miał okazję potrzymać piłkę. Do końca spotkania na murawie nie działo się już wiele. Jeszcze po drodze Wołowiec główkował nad poprzeczką po wrzutce Gjoniego, ale w ogólnym rozrachunku gdyńska defensywa była w poniedziałkowy wieczór dość spokojna. Ostatecznie Arka triumfowała 3:0 i wskoczyła na pozycję wicelidera I ligi.
Świat stanął na głowie - przecież to Puszcza znana jest z twardej, fizycznej gry i wykorzystywania stałych fragmentów oraz straszenia wrzutami z autu na wysokości pola karnego, tymczasem Gdynianie w poniedziałek znakomicie zneutralizowali atuty gości i pokonali ekipę Tomasza Tułacza jej własną bronią. Pierwsze dwa gole dla żółto-niebieskich padły bowiem po aucie oraz rzucie rożnym. Dalsza kontrola spotkania była już konsekwencją bardzo konkretnego początku tej konfrontacji. Piłkarze Jarolima błyskawicznie ustawili rywalizację na własnych warunkach, narzucili wysokie tempo rozegrania futbolówki i intensywność w przesuwaniu formacji wzmocnioną dodatkowo inteligentnym pressingiem. Pewnie wielu kibiców może zestawić w głowie obraz poniedziałkowej konfrontacji w opozycji do Arki Dawida Szwargi z zeszłego sezonu - piłkarze atakowali wówczas wściekłym pressingiem bez żadnego pomyślunku, a potem oddychali rękawami zaraz po zmianie stron. W meczu z Puszczą było widać drużynę pressującą mądrze - w kluczowych momentach i z wzajemną asekuracją. Gra Gdynian w poniedziałkowy wieczór z pewnością mogła się podobać. Najlepszym zawodnikiem na murawie był Filip Waluś, który bawił się z piłką przy nodze, wchodząc w pojedynki indywidualne, dryblując, notując podania progresywne i raz po raz uciekając obrońcom. By 21-latek miał taką swobodę w grze ofensywnej, kluczowe było jednak zabezpieczenie środka pola przez Dominika Kuna i Macieja Ambrosiewicza, a obaj defensywni pomocnicy stanęli na wysokości zadania. Skrzydła w postaci Kuby Soleckiego i Michała Milewskiego również dawały wysoką jakość, a nie możemy nie pochwalić całego bloku obronnego za bezkompromisowość w przerywaniu akcji Puszczy oraz trzecie czyste konto w tym sezonie. Warto docenić zespół za bardzo solidny mecz, natomiast zawodnicy wciąż muszą skupiać się na ciężkiej pracy u podstaw i zwiększaniu powtarzalności automatyzmów, bo I liga jest niezwykle wymagająca i trzeba tu pokazywać zaangażowanie tydzień po tygodniu. Arka plasuje się w tym momencie na 2. lokacie w tabeli, tracąc punkt do liderującej Pogoni Grodzisk Mazowiecki. Kolejny mecz drużyny Marka Jarolima w najbliższą niedzielę o 14:30 - rywalem żółto-niebieskich w potyczce wyjazdowej będzie Miedź Legnica.
Arka Gdynia - Puszcza Niepołomice 3:0
Bramki: Gutkovskis 6', Szota 17', Waluś 30'
Arka: Arndt - Gruszkowski, Szota (64' Dominguez), Komenda, Gojny - Solecki (85' Demirović), Kun, Ambrosiewicz (78' Lewkot), Waluś (78' Krefft), Milewski (64' Dzięgielewski) - Gutkovskis.
Puszcza: Andrzejczak - Przybyłko (32' Szabaciuk), Kasolik, Wołowiec, Kocar - Iwao (58' Korczakowski), Piekarski (46' Strajnar), Nascimento, Trubeha (73' Pieprzyca), Cholewiak (58' Gjoni) - Barkowskij.
Żółte kartki: Gruszkowski, Szota - Piekarski, Gjoni.
Sędzia: Tomasz Marciniak (Płock).
Frekwencja: 8569.