MJ: "Dziś mierzyły się ze sobą zespoły, które obejmują górną część tabeli. Myślę, że to był dobry mecz w naszym wykonaniu. Przeciwnik dobrze bronił i z tego względu graliśmy czasem oddaleni od jego bramki. W pierwszej części szukaliśmy sposobu na gola. W drugiej odsłonie zaprezentowaliśmy się zdecydowanie lepiej; graliśmy aktywniej, strzeliliśmy bramkę i stworzyliśmy kolejne dogodne szanse ku temu, aby zamknąć ten mecz. Potem niestety straciliśmy jakość, cofnęliśmy się, grając bliżej swojej bramki. Zamiast prowadzić grę i dominować, czekaliśmy na końcowy gwizdek. Rzut karny był wynikiem tego, jak graliśmy od 60-65. minutystwierdził Czech.

Szkoleniowiec gdynian odniósł się także do urazu Marco Komendy. Środkowy obrońca przedwcześnie opuścił boisko: Po konsultacji z lekarzami dowiemy się, jak długo będzie musiał pauzować. Javi Dominguez godnie go zastąpił i był również istotną postacią w tym spotkaniu.

 Po chwili kontynuował:
- Według mnie nie należy porównywać meczu z Polonią do tego dzisiejszego. Przed tygodniem przez większość drugiej połowy graliśmy w osłabieniu. W drugie 45 minut weszliśmy dzisiaj dobrze i sam jestem tym zaskoczony, jak zaczęliśmy grać w końcówce. Niepotrzebnie się cofnęliśmy i oddaliśmy inicjatywę rywalowi. Po spotkaniu rozmawiałem z piłkarzami o tym, że nie chcemy tak wyglądać. Nie tędy droga. Naszym celem musi być to, żeby dominować przez cały mecz. Takie spotkania trzeba zamykać, strzelając przykładowo dwie albo trzy bramki. Dopiero wtedy można by pomyśleć o ewentualnym oddaniu piłki rywalowi.

- Rywal też pokazał jakość i zaczął stwarzać sytuacje. To są również nowe doświadczenia dla naszego zespołu. Po wyciągnięciu wniosków nasuwa się orzeczenie, że musimy zachować czujność do samego końca. Chcemy prowadzić grę i dominować, a nie przy korzystnym rezultacie się cofać i budzić dopiero w ostatniej fazie rywalizacji

42-latek został zapytany o wymienienie trzech zawodników w 66. minucie spotkania.
- Z powodu wymuszonej zejścia Marco w pierwszej połowie mieliśmy o jedno okno zmianowe mniej. W związku z tym musieliśmy reagować. Zrobiliśmy trzy zmiany, które miały na celu utrzymać intensywność. Uważam, że to była wiadomość do zawodników, że nie zamierzamy stanąć niżej, tylko być w dalszym ciągu aktywni w ofensywie. Wszedł pomocnik, skrzydłowy i napastnik. Chcieliśmy dalej stwarzać zagrożenie wobec rywala i "zabić" to spotkanie. Jakub Kowalski po raz pierwszy wybiegł w wyjściowym zestawieniu. Dostał godzinę gry, która była dla niego bardzo intensywna. Sądzę, że zmieniłem go w odpowiednim momencie. Sytuacje boiskowe miały znaczenie w kontekście tych zmian.

- Jako trener nie mogę być usatysfakcjonowany z występu moich zawodników. Muszę znaleźć sposób, by ich rozwijać. Też nie chcę rozmawiać o jakimkolwiek indywidualnym występie swoich podopiecznych. Zależy nam na tym, aby wykorzystywać Konrada Gruszkowskiego do roli skrzydłowego, gdy mamy piłkę. To dla niego nowa pozycja. Odbyliśmy już z nim rozmowę w tej sprawie. On potrafi wspomóc zespół. Z drugiej strony jest też Michał Milewski, który w minionej kolejce zanotował trafienie. W "Milesiu" również drzemie wysoki potencjał. Coraz lepiej zaznajamia się z drugim szczeblem rozgrywkowym. Nie ulega wątpliwości, że potrzebujemy dobrego serwisu zarówno dla Vladislavsa Gutkovskisa, jak i skrzydłowych. Jako drużyna musimy lepiej funkcjonować na boisku i być lepiej połączeni. Cieszy na pewno super zagranie Dawida Gojnego do Filipa Walusia. Takich akcji chcemy oglądać jak najwięcej

Dopytano jeszcze o dolegliwość "Gutka" oraz wystawienie Jędrzeja Grobelnego.
- Wówczas stałem blisko, toteż dokładnie widziałem, jak "Gutkowi" odjechała noga. Moja pierwszą reakcją było wysłanie Elmedina Ramy na rozgrzewkę, żeby zabezpieczyć szpicę. Wkrótce "Gutek" powiedział, że jest gotowy grać dalej, dlatego pozostał na murawie. "Jędrek" w środę spisał się znakomicie, a dzisiaj także zagrał na miarę oczekiwań. Po kilku błędach Dawida Arndta zdecydowałem się na roszadę w bramce. Myślę, że to był dobry moment na takowy ruch. Jeżeli występy "Jędrka" będą powtarzalne, może liczyć na pierwszy garnitur" - mówił Marek Jarolim.