Arka po 32 rozegranych meczach dzierży na koncie 36 zebranych punktów. Ilość ta plasuje ją na 17. miejscu w tabeli. Po wczorajszym bezbramkowym remisie z Górnikiem wypowiedzieli się Dariusz Banasik i Dawid Abramowicz.

Dariusz Banasik: "Zacznę od podziękowań dla kibiców. Do samego zakończenia meczu nad dopingowali, wierzyli, że dzisiaj odniesiemy zwycięstwo. My też do końca w to wierzyliśmy, ale stało się inaczej. Oczywiście nie jesteśmy zadowoleni z remisu, natomiast powiedziałem zawodnikom w szatni, że ostatnie dwa remisy zanotowaliśmy z dwoma obecnie najlepszymi zespołami w Polsce, czyli Lechem Poznań i Górnikiem Zabrze. Te wyniki remisowe na pewno też pokazują, że zawodnicy chcą, walczą, nie odpuszczają i są w stanie rywalizować z każdym. Jesteśmy w takiej sytuacji, że musimy ryzykować. Podejmować to ryzyko, grać o 3 punkty, by gonić tę całą grupę - rozpoczął przytoczonymi słowami.
- W pierwszej połowie graliśmy zachowawczo, druga część gry zdecydowanie lepsza. Statystyki, gole oczekiwane były lepsze z naszej strony. W meczu z taką drużyną, jak niecały tydzień temu z Lechem, czeka się na tę jedną jedyną sytuację, bardzo klarowną. Przykro nam wszystkim, że zamieniliśmy jej na bramkę, bo to była naprawdę świetna okazja. Sebastian, wspaniały zawodnik, lider naszej drużyny. Nie mam do niego pretensji, bo to jest tylko piłka nożna. Jednak taką sytuację musi po prostu zamienić na gola. Od Sebastiana wymagamy więcej. W tych decydujących sytuacjach mógłby częściej zachowywać zimną krew. W tym momencie siedzielibyśmy w zupełnie innych nastrojach.
- Mogę powiedzieć to w imieniu swoim i drużyny, że dalej jesteśmy w grze i walczymy. Wciąż jest 6 punktów do zdobycia. Za ten mecz dziękuję zarówno kibicom, jak i piłkarzom. Nie poddajemy się. Pokazaliśmy w dwóch ostatnich meczach, że nie jest z nami łatwo wygrać, ale teraz to my musimy zacząć zwyciężać. Wszyscy tego oczekujemy. Z Termaliką to musi być 3-punktowa zdobycz. Taki poszedł przekaz w szatni - przyznał trener.
- Przed meczem mieliśmy swoje problemy. Nie chciałem nikogo martwić, ale Sebastian i Oskar - tak na jeszcze 2 godziny przed pierwszym gwizdkiem - nie byli do grania. Słowa uznania dla jednego i drugiego, że zagrali na własną odpowiedzialność. Borykali się z urazami. Uraz Sebastiana okazał się lżejszy. Oskar miał w ogóle nie wystąpić z powodu nadwyrężonego stawu skokowego. Chciał jednak pomóc zespołowi i zagrać te 15/20 minut. Tak więc zmagamy się ze swoimi kłopotami. Trwa końcówka sezonu, musimy się całkowicie zregenerować. Zadbać o ten odpoczynek.
- Plan na mecz był taki, że na pewno chcieliśmy dobrze wejść w to spotkanie. Pierwsza odsłona bardziej taktyczna, chociaż w moim odczuciu za dużo razy byliśmy w tej niskiej obronie. Zbyt rzadko wypychaliśmy przeciwnika, stwarzając przy tym mało sytuacji. W przerwie powiedzieliśmy sobie, że nie ma już co kalkulować. W końcowej fazie meczu Michał Marcjanik i Kike Hermoso poszli do przodu pod napastnika. Chcieliśmy za wszelką cenę wygrać ten mecz, narażając się na kontry, bo wiemy, że w tej fazie Górnik jest bardzo mocny. (...) Mieliśmy posiadanie na połowie przeciwnika. Przede wszystkim żałuję, że ta bramka nie padła.
- Dawid Abramowicz rozegrał już kolejne udane spotkanie. Podobnie jak Kike Hermoso. Jeśli chodzi o cechy wolicjonalne, to do tych piłkarzy nie można mieć zastrzeżeń. Zresztą pochwaliłem wszystkich za zaangażowanie. Powiedziałem także zawodnikom: "głowa do góry, jeszcze są dwa mecze, liga się nie kończy". Wiemy, że futbol jest nieprzewidywalny. Ten zespół stać na jeszcze więcej. Nie wiem, czy ten mecz z Górnikiem nie był kulminacyjny w kontekście sytuacji zdrowotnej i kartek. Myślę, że na następne spotkanie wyjdziemy silniejsi.
- Nie zgadzam się, że znajdujemy się w tragicznej sytuacji. W bardzo złym położeniu to jest Termalica, która oficjalnie spadła. Jeżeli zespół zdobędzie 6 punktów, to będzie ich miał 42. Nie przypominam sobie, żeby ktoś liczący 42 punkty mógł spaść. Może i aktualnie wygląda to inaczej, ale nie sądzę, żeby wszyscy tyle oczek nazbierali. Mym przekazem nigdy nie będzie wyrażenie oświadczające graczom, że to już jest koniec. Cieszę się, że w najbliższy poniedziałek mamy mecz u siebie. W 33. kolejce gramy najpóźniej ze wszystkich, dlatego też do czasu meczu będziemy na bieżąco monitorowali sytuację w tabeli. Trzeba wierzyć do samego końca, nie możemy się teraz poddać. Cały czas jesteśmy w grze, musimy walczyć o zwycięstwa. Jeśli nie udałoby się wygrać z Termaliką, wtedy mogę przyznać rację, że sytuacja będzie tragiczna.
- Należy postawić na ofensywę, zawodników, którzy są predysponowani do tej gry ofensywnej. Proporcje muszą być zdecydowanie lepsze, natomiast graliśmy z Górnikiem, zespołem niesamowicie dobrze poukładanym we wszystkich formacjach. Tabela pokazuje, że to jeden z najlepszych drużyn w kraju. W meczach z takimi rywalami jak Lech czy Górnik nie będziemy mieli sporo sytuacji. Żałuję tych niewykorzystanych. Czasami łatwo nam jest mówić, ale warto pamiętać o presji towarzyszącej zawodnikom szczególnie przy tak dogodnych okazjach. To już historia. Z Termaliką musimy zagrać ofensywnie. Drużyna z Niecieczy ma problemy defensywne, więc może z tego względu będzie teoretycznie prościej. Wiem, że czeka nas trudny mecz z Rakowem. Raków pewnie będzie walczył do końca. Zanim jednak pochylimy się nad częstochowianami, najpierw w poniedziałek mamy sprawę do załatwienia. Wierzę, że do tego dnia do dyspozycji będę miał każdego piłkarza. Wrócą wykartkowani zawodnicy, dzięki którym będziemy mieli większe pole manewru. Powrót Gojnego i Rusyna z pewnością pomoże dobrać odpowiedni system ofensywny.
- Nie chcę remisować. Nawet kosztem defensywy musimy ryzykować, aby wygrywać te spotkania" - zakończył 52-latek.
Dawid Abramowicz: "Z mojej perspektywy jest to remis, który mało nam dzisiaj dał. W ciągu niecałego tygodnia mierzyliśmy się z dwoma najsilniejszymi drużynami w Polsce, które nieustannie są w grze o mistrzostwo. Przede wszystkim chcieliśmy bardzo twardo stąpać po ziemi. Przed tymi meczami zdawaliśmy sobie sprawę z tego, co nas czeka. Pod kątem mentalnym staraliśmy się za wszelką cenę nie podłamywać, szukać wielu pozytywów i wyjść odważnie do tych dwóch potyczek. Zadowoleni jesteśmy tylko połowicznie, bo wiemy, jaka jest nasza sytuacja. Graliśmy o pełną pulę, lecz niestety nie udało się dziś zdobyć dwóch oczek więcej. Mogę obiecać, że taka siła woli, która nas nacechowała w ostatnim czasie, będzie niezmienna. Z takim samym animuszem, wigorem i zapałem przystąpimy do najbliższego spotkania z Termaliką.
- Jestem daleki od biczowania Sebastiana, bo "Kerki" wielokrotnie w tym sezonie dawał nam powody do radości. Zdobywał gole, notował asysty, które zapewniały nam punkty. Uważam, że to są momenty, w których inny zawodnicy muszą brać ten gatunkowy ciężar na swoje barki i robić wszystko co w ich mocy, żeby każdy był tą wartością dodaną.
- Dostałem swój moment i staram się go jak najlepiej wykorzystać - nie dla siebie, a dla dobra zespołu. Cieszą mnie opinie, że swoją robotę wykonuję należycie. Długo czekałem na tę chwilę i nie zamierzam tanio sprzedać skóry. Jedyne rozgoryczenie, jakie mi siedzi w głowie, to fakt niezdobycia 3 punktów - i dzisiaj i w ubiegłym tygodniu.
- Termalica nic już nie musi, ona tylko może. To my mamy ten kolokwialny nóż na gardle i musimy. Presja na pewno będzie nam towarzyszyła. Musimy jej sprostać, by nie wiązała nam nóg w naszych poczynaniach. Jeżeli pomożemy temu szczęściu, to ja jestem spokojny o ten finalny dobry rezultat" - stwierdził doświadczony zawodnik.